Fotograf ślubny Rybnik | sesja narzeczeńska | Ola i Filip

/ / narzeczeństwo

Rybnik. Letni poranek. Dwójka szczęśliwych i zakochanych w sobie ludzi. Tymi słowami mógłbym w skrócie opisać sesję narzeczeńską, którą miałem przyjemność zrealizować dla Oli i Filipa. Czas spędzony nad Jeziorem Rybnickim był pełen emocji i wakacyjnego klimatu. Zapraszam zatem do przeczytania krótkiej relacji i obejrzenia fotoreportażu z żaglami w tle.

Podejrzewam, że Ola i Filip od początku wiedzieli, gdzie odbędzie się ich sesja narzeczeńska. Nawiązując do swojej pasji żeglarskiej, postanowili zaprosić mnie na jacht zacumowany nad jeziorem w Rybniku. Od pierwszych ujęć widać, że bohaterowie tej historii na pokładzie czują się jak ryby w wodzie. Sprawnie manewrując pomiędzy linami, chowając się wśród żagli, wznosząc maszt do góry… tego dnia ciekawych kompozycji i dynamicznych kadrów nie brakowało. Sprzyjała również pogoda, która przy pracy w plenerze lubi zaskakiwać do ostatniej chwili. Szczęśliwie nad Jeziorem Rybnickim zastaliśmy łagodne słońce, spokojny wiatr i bezchmurne niebo.

Dzięki temu każde ze zdjęć nasycone jest wakacyjnym klimatem, a narzeczeni są jak para, która właśnie szykuje się do nowej podróży. Zadowoleni i uśmiechnięci, przygotowują jacht do wypłynięcia i od czasu do czasu skradają sobie pocałunki. Ponieważ bardzo lubię prawdziwe, niearanżowane kompozycje, w czasie sesji narzeczeńskiej nie szukaliśmy na siłę kadrów, lecz pozwoliliśmy tej historii toczyć się naturalnie. W efekcie, narzeczeni są niejako podglądani przez mój obiektyw. Na szerszych kadrach jest więcej dynamiki, z kolei zbliżenia na Olę i Filipa to seria ujęć, w których na pierwszym planie widać szczere uczucia.

Z pewnością sesja narzeczeńska różni się od pracy nad reportażem ślubnym. Przede wszystkim, pracując jako fotograf ślubny, towarzyszę nowożeńcom praktycznie przez cały dzień, lecz jest to dla nich bardzo dynamiczny czas, bez chwili przerwy. W przypadku sesji narzeczeńskiej przyszła para młoda ma trochę więcej czasu na oswojenie się z aparatem, wzięcie oddechu i rozluźnienie w nietypowej dla nich sytuacji. I choć wówczas spędzam z nimi zwykle tylko kilka godzin, spotkanie w kameralnych warunkach sprawia, że równie szybko łapiemy porozumienie.

Poranek spędzony na jachcie wystarczył mi, aby uchwycić piękną miłosną historię i poznać jej bohaterów jako swobodnych, oddanych sobie i pozytywnie nastawionych do życia ludzi. Z całym przekonaniem mogę powiedzieć, że fotografowanie Oli i Filipa było dla mnie prawdziwą przyjemnością. Luźna atmosfera, dobra energia i letnia aura nad jeziorem sprawiły, że każde z nas czerpało z tego spotkania prawdziwą przyjemność. A efekty żeglarskiej sesji narzeczeńskiej możecie zobaczyć poniżej.